Kategorie
Biblioteka

Sztuka prostoty pani Loreau

Sztuka prostoty to książka Dominique Loreau, którą pierwotnie kupiłam jako prezent dla przyjaciółki, potem zagościła na moment na mojej półce, by ostatecznie wylądować… w koszu. Niedawno dowiedziałam się o czymś takim jak hate-robing rzeczy (nie dość że neologizm, to jeszcze mariaż dwóch języków… wybaczcie!): hate, bo nienawiść, bo pogarda; robing, bo robienie 😉 A zatem hate-watching, hate-gaming czy właśnie hate-reading. Czynienie rzeczy, które przyjemność sprawiają nam tym, jak bardzo nimi gardzimy i obśmiewamy je w swojej głowie. Czasem to może być kilkadziesiąt twarzy jakiegoś człowieka, kolejna część przygód dwóch księżniczek niestabilnych emocjonalnie czy jakiś lekki paradokumencik. A czasem może to być poradnik, jak być minimalistą…

Sądzę, że Dominique Loreau chciała dobrze. Francuska autorka odbyła bardzo inspirującą podróż do Japonii, którą zechciała się podzielić ze światem w postaci luźnych myśli pogrupowanych w kilka kategorii właściwych różnym sferom życia (forma zbliżona bardziej do bloga niż książki podróżniczej lub poradnika). Spotykała dalekowschodnich myślicieli i mędrców, z zafascynowaniem obserwowała ich mnisie życia pełne harmonii, kaligrafii i pustki w celach domostwach. W swojej książce zgodnie z tytułem zachęca do życia w prostocie i ograniczania: przedmiotów i ludzi wokół siebie, tonowania życia emocjonalnego, dbanie o ducha medytacją, dbanie o ciało różnymi zabiegami wywiedzionymi właśnie ze wschodniej myśli pielęgnacyjnej. Piękne to, wzniosłe na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza okładka była piękna, choć łatwo się brudziła. Tylko że im dalej się czytało, tym człowiek bardziej przecierał oczy ze zdziwienia, zastanawiając się czy to na prawdę jest tak durne i oderwane od rzeczywistości?

Jest wiele, wiele rzeczy, które przeszkadzają mi w Sztuce… począwszy od rozpatrywania społeczeństwa japońskiego w całości przez pryzmat wyidelizowanych mędrców, którzy osiągnęli ZEN w życiu. Współczesne społeczeństwo tak nie wygląda i nigdy nie wyglądało, nawet w tej odległej szerokości geograficznej! Ponadto, jest tam wiele wskazówek dla współczesnej kobiety tak złych, że aż śmiesznych. Na przykład szczęście da Ci noszenie białych i czarnych rzeczy (żadnych kolorów!) oraz posiadanie tylko trzech toreb (ja mam aż jedną…). Wspomnijmy, że muszą to być niezwykle drogie torebki oraz kuferek na kosmetyki ponieważ są to Ogrody Kobiecej Duszy. I w zależności od akapitu, to albo torebka, albo własnie ten nieszczęsny kuferek (cholernie niepraktyczna rzecz, jak masz tak mało kosmetyków pielegnacyjnych jak ja) to jest twoja sekretna przestrzeń w której kryjesz swoje największe skarby. Czyli co… mam tam włożyć kota? A nie, bo kot to sierść, chaos i jakiś kolor, więc podejrzewam, że czekałaby go przymusowa emigracja.

Początkowo się pośmiałam, ale potem było gorzej. O wiele bardziej szkodliwe są fantastyczne porady dotyczące życia emocjonalnego. Kontakty społeczne redukuje się do minimum, bo i po co – szczęście osiągarniamy w samotności. Emocje… redukujemy do minimum, ponieważ zakłócają przepływ myśli. Ja wiem, że dużo zależy od temperamentu, ale zgodnie z obecną wiedzą i doświadczeniem psychologów wiadomo, że emocje, które nie doczekają się przez nas uznania, będą tylko pulchnąć i rosnąć i dawać nam w kość na mnóstwo wymyślnych sposobów. Więcej o tym jeszcze kiedyś napiszę, no ale za każdym razem kiedy czytam o takim podejściu jedi do emocji to mnie po prostu strzela! Potrząśnij głową i problem zniknie, zapisz na karte a kartkę spal to oczyścisz umysł. Bleh!

Nie polecam tej książki, bo sprzedaje ona nierealne cele, wywierając tylko presję na zagubionych duszach szukających szczęścia w życiu. Pełna górnolotnych i płaskich myśli, daje nadzieję, że jeśli będziemy żyć wśród czterech gołych białych ścian z jednym kwiatkiem na jednym stoliku, to będziemy osiągać nirvanę każdego dnia doceniając tego wspaniałego kwiatka. Dla statystycznej polskiej kobiety, która ma ograniczony budżet domowy, a musi pomieścić całe życie na kilkudziesięciu metrach kwadratowych po których biegają rezolutne dzieciaki; dla takiej kobiety umęczonej pracą, z lekką nadwagą, kompleksami i innymi zmartwieniami na karku… dla niej będą to cele nieosiągalne i ekstremalnie frustrujące. No chyba, że ktoś chce sięgnąć po tę pozycję, żeby tak jak ja się pośmiać. A i tak uważam, że śmiałam się li tylko dla osłody goryczy wynikającej z pieniędzy wyrzuconych w błoto.

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

1 odpowiedź na “Sztuka prostoty pani Loreau”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s