Kategorie
Kuchnia

Mama mamę inspiruje, czyli o mamie co je rośliny

W pierwszym odruchu zawaliłam cały swój egzemplarz samoprzylepnymi naklejkami chcąc wypróbować wszystko. Szczęśliwie udało mi się ogarnąć i zaznaczać sobie tylko to co zamierzam zrobić w tygodniu.

Razu pewnego moja serdeczna koleżanka zajojczała, że po porodzie ma słabe wyniki krwi i że przydałoby się jej więcej żelaza. Zmartwiłam się bardzo i ochoczo rzuciłam się na googla, wierząc że rychło znajdę jakieś zacne rozwiązanie. I rzeczywiście, bez problemu wpadłam na wpis o naturalnych źródłach żelaza, a zaraz po podlinkowaniu zapadłam się w blogu Asji Michnickiej z którego pochodził wpis. Strona Mama na roślinach rychło okazała się być bardzo przyjemną zieloną przestrzenią internetów. Dziś napiszę słów kilka o książce, która wyszła spod rąk Asji oraz o tym dlaczego nie warto być wegańskim konkwistadorem.

Wegeludki przekabaciły cię na swoją stronę i postanowiłaś uważniej przyjrzeć się temu co jesz. Mięso i nabiał wyfrunęły z twojej lodówki, a spiżarkę zapełniła cieciorka i wszystkie kolory fasoli. Świat miał być już odtąd idyllą pełną błogiego życia osoby pojednanej z naturą. A tu nagle na teście dwa paski i odkrywasz, że nic z tego – przecież w czasie ciąży, a szczególnie po niej jak chcesz karmić piersią to trzeba dbać o dietę pełną odzwierzęcych produktów wszelakich. Bez smalcu i masła mózg płodu nie urośnie! Bez kotleta nie będzie w cyckach mleka! A już wegedziecko?! Włos się na głowie jeży nie tylko rodzinie, ale też pediatrom. Zupełnie jakby mięso gwarantowało zbilansowaną dietę, co zupełnie nie jest zgodnie z prawdą. Oczywiście trzeba zadbać o parę spraw, a badanie krwi i konsultacje z dietetykiem są bardzo wskazane. Niemniej jednak, nie jest to sprawa z góry skazana na porażkę.

Pasztet na bogato, na bazie kaszy jaglanej i czerwonej soczewicy, z zatopionymi weń umami orzechami włoskimi i suszonymi pomidorami. Zgodnie z adnotacją w przepisie, najlepiej smakował po trzech dniach od zrobienia ze świeżo upieczonym żytnim chlebem. SPRAWDZONE!

Jak wspominałam w pierwszym wpisie poświęconym wegerodzinie, nie jestem weganką ani nawet wegetarianką. Nie wykluczam, że nasze ograniczanie doprowadzi do całkowitej rezygnacji, wyznaję jednak w życiu zasadę małych kroczków (na rewolucjach nigdy nie wychodziłam najlepiej). Z wielką przyjemnością zagłębiłam się więc w poradnikoksiążkękucharską (mój ulubiony gatunek literacki!) Asji Michnickiej, która w bardzo przystępny sposób dzieli się swoimi wegedoświadczeniami. Pierwsza połowa to lektura bardzo przyjemna dla kobiety spodziewającej się dziecka (bez względu na dietę). Porusza ona nie tylko kwestie kulinarne, ale okołociążowe, okołoporodowe i okołopołogowe. Mama mamom doradza na co zwrócić uwagę w przygotowaniach, łącznie z listą numeru do… najbliższego żarcia na wynos. Zachęca do pochodzenia do siebie z dużą łagodnością, sprzedając świetne tipy żywieniowe, pomagające zachować dobrą kondycję przed i po porodzie.

Na tym epicko wykadrowanym zdjęciu możecie obejrzeć cieciorellę oraz naleśniki kokosowe, które zdecydowanie lepiej smakują jako plackoracuchy (nie chciało mi się walczyć o okrągły kształt i odpowiednią cieniznę kolejnych prób)

Przepisy oprócz standardowych kategorii (śniadania, zupy, dania główne, deser) zawierały sążniste działy past do chleba, przekąsek (tak ważnych w ciąży i po niej!) oraz koktajli. Bardzo urzekło mnie to, że co rusz przepisy były uzupełniane o osobiste wtręty. Co więcej, część z nich miała charakter uniwersalny. Na przykład kotlety strączkowe mają podane wstępne proporcje, a potem autorka zachęca do swobody i eksperymentów na tej bazie. Najbardziej rozsmakowałam się w banalnych wręcz przepisach na zdrowe słodkości. Zwłaszcza cieciorella podbiła nasze serca. Ujmuje mnie to, że pasta na bazie cieciorki jest tak obrzydliwie dobra, a zastępuje w obiedzie kotleta.

Asję Michnicką miałam szczęście spotkać osobiście na ubiegłorocznej vegemanii organizowanej w Gdańsku. Pod koniec panelu na którym Asja dzieliła się doświadczeniami mamy weganki, mogłam z wielkim przejęciem zadać pytanie o zachcianki ciążowe. Co jeśli młody szarpie za pępowinę i domaga się mleka? Co jeśli ciężarówkę łapie ochota na krwisty stek? Odpowiedź promotorki diety roślinnej kupiła mnie totalnie, choć sama zainteresowana martwiła się, że ją zaraz wyrzucą z imprezy. Powiedziała ona bowiem, że takie sygnały mogą świadczyć o tym, że organizmowi brakuje czegoś – minerałów, witamin… I jak jest chcica na mleko, to może oznaczać braki wapnia, więc trzeba dbać o to by mleko roślinne było fortyfikowane. Może zacząć suplementować. Albo… napić się mleka. Podobnie w trzecim trymestrze, gdy dziecko jest już słusznych rozmiarów i naciska żołądek, to zdecydowanie łatwiej zjeść kotleta, niż równoważność białka w strączkach. Dlatego, jeśli nie ma przeszkód zdrowotnych i kobiecie to aż tak nie robi, to po co się umartwiać? Takie podejście szanuję, tym chętniej zaopatrzyłam się w książkę w której zastosowana jest ta sama zasada – wszystkie przepisy są wegańskie, ale autorka wprost pisze, że mleko/jogurty roślinne można spokojnie zastępować odzwierzęcymi produktami, a do pasztetu wbić jajko od szczęśliwej kury. Polecam więc wszystkim mamom, czy wege czy nie wege, zawsze fajnie mieć pomysły na przemycanie jak największej ilości warzyw do diety. Dla zdrowia!

Moje pierwsze kulki mocy. Zniknęły w zastraszającym tempie. Nawet jeśli komosa ryżowa w środku wyglądała jak robaki.

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s