Kategorie
Pokój zwierzeń

Na co komu porządki?

Dla kota mycie się jest skrzyżowaniem dbania o higienę, streczingu i relaxingu. Całą resztę kot ma w głębokim poważaniu. Człowiek niestety nie może na tym poprzestać.

Na etapie dorastania niestety nie udało się zaszczepić mi tego porządkowego drygu domowego. Perfekcjonizm w pracy TAK, perfekcjonizm w domowych pieleszach ZDECYDOWANIE NIE. Co rusz miałam skokowe zrywy podobne do tych jak „dieta od jutra” czy „czas zająć się jakimś sportem” albo „30 minut dla języka obcego, co to dla mnie?”. I choć zauważyłam, że mycie naczyń przynosi mi jakiś dziwny rodzaj ulgi i odpuszczania wewnętrznego napięcia, to jednak porządki w domu to level hard dorosłego życia. Dlaczego więc warto to zmienić? Zapraszam do lektury 🙂

Solidne podstawy to dobra motywacja

Przez lata domowe obowiązki były… no po prostu obowiązkami. Coś co MUSISZ zrobić bo rodzice ci każą. Niejednokrotnie za dzieciaka marzyłam o wyprowadzce, bo wtedy będę mogła olać tą jakże niepotrzebną nikomu aktywność. Niestety znam dorosłych, którym to przeświadczenie nie przeszło: „Jestem dorosły i mogę robić co chce, a to oznacza, że nie muszę sprzątać. I nie będę tego robił!” No i cóż, nie wyszli na tym najlepiej. Znam też takich, którym weszło w krew sprzątanie i robią to po prostu, bo tak zawsze robili. Kiedy jednak w twoim krwioobiegu nie znajdziesz białych krwinek porządkowania okolicy, trzeba solidnie popracować nad motywacją. I rzeczywiście – możesz robić co chcesz. Więc zadbaj o to, byś wiedział dlaczego chcesz sprzątać. Kiedyś nawet wynotowałam sobie swoje pobudki:

  • Dbanie o otoczenie jest dbaniem o rodzinę. We mnie zdecydowanie silniejszym synonimem dbania o bliskich jest karmienie ich. A jednak sprzątanie ma taki sam silny ładunek emocjonalny. Wicie gniazda, troska o wspólne dobro. Także jest to szacunek do pieniędzy, które ktoś (włączając to siebie) musiał zarobić i wydać na rzeczy, które nieposprzątane nie dość, że się walają to jeszcze łatwiej przez to się niszczą lub zostają zagubione.
  • Porządek to dobry punkt wyjścia do wszystkiego co chcesz zrobić. Tyle razy ile słyszałam tę wymówkę, że zagracone biurko jasno wskazuje na to, że ma się do czynienia z osobą wybitnie inteligentną. Przez lata obserwacji osób, które uważam rzeczywiście za wybitne, doszłam do wniosku, ze one po prostu mają inne priorytety. Bo w pracy są drobiazgowe do granic możliwości. Ale to nie jest tak, że bajzel czynił je wyjątkowymi. A kiedy nie jesteś kolejnym Stevem Jobsem, to może warto jednak porządkować sprawy w tym rzeczy, które cię otaczają. Zdecydowanie łatwiej się myśli w oczyszczonej przestrzeni. Zdecydowanie łatwiej o nowe pomysły, ale też czysto pragmatycznie – szybciej znajdujesz potrzebne rzeczy. Mistrzami w tym są Japończycy (znacie metodę 5S? Nie znacie? Niedługo się tu pojawi 🙂 ).
  • Porządkowanie daje poczucie sprawczości. Masz wrażenie, że życie wymyka ci się z rąk i nad niczym nie panujesz? Na nic nie masz wpływu? Masz problem, żeby wstać z łóżka i zrobić cokolwiek, ponieważ życie pozbawione jest sensu? Jeżeli ten stan jest przewlekły – poszukaj dobrego psychoterapeuty i podejmij leczenie, bo depresja to straszna choroba. Jeśli zaś masz tak od czasu do czasu, to serio, warto zatopić się z uwagą w porządkowaniu. Zobacz: zasyfiony zlew punkt po punkcie, naczynie po naczyniu opróżnia się opróżniany jest przez CIEBIE. Podłoga czyszczona przez CIEBIE staje się ładna. Lustra i okna lśnią dzięki TOBIE! Dużo wysiłku daje dużo satysfakcji. Oczywiście nie piszę o kompulsywnym sprzątaniu, bo żaden przechył (czy też odchył, na jedno wychodzi) nie jest na dłuższą metę dobry.
  • Bałagan wścieka, kiedy jesteś zmęczonym człowiekiem. Zdarzało mi się go kiedyś nie zauważać. Właściwie była to norma. Niemniej jednak, kiedy rozsmakowałam się w harmonii uporządkowanego pokoju, kiedy organizm przy którymś razie zakumał, że jest mi po prostu fajniej jak przestrzeń zdaje się być uporządkowana… wtedy zaczął się dziki problem, zwłaszcza przy pustym dzbanku (kto nie wie jeszcze co to znaczy, zapraszam do przejrzenia odnośnika). Chaos rodzi chaos, potęguje zmęczenie i wściekłość na wszystkich odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Biada więc mi i moim bliskim, oj biada!
Właściwe powody to te, co działają na ciebie
Kiedyś to było po prostu oczywiste. Wstawałaś i pracowałaś w chacie. Teraz jednak coraz częściej nasz wewnętrzny buntownik z pogardą patrzy na takie średniowieczne imperatywy. Trzeba więc szukać innych powodów, bo dom sam o siebie nie zadba.

Motywacja ma to do siebie, że żeby działała to musi być silnie spersonalizowana. Oczywiście – jak wspomniałam – można mieć za dzieciaka zaszczepioną powinność. Nie twierdzę, że motywatory oparte na poczuciu winy są z zasady złe. Takie popychacze jak „tak powinna robić dobra żona/matka” czy ogólniej „tak powinna zachowywać się osoba dorosła” jeśli działają na ciebie, to są ok. Oczywiście pod warunkiem, że potem nie będzie emocjonalnych wymiotów na współmałżonka/dzieci pt: „ja tyle dla ciebie poświęciłam, a ty mi tak odpłacasz!”. Istnieje takie zagrożenie, dlatego poczuciowinnych motywatorów jednak nie polecam. Również jeśli sprzątacie bo partner okazał się być Nieskończenie Jojczącym Ogarnij W Końcu Chatę Ja Się Staram A Ty Masz To W Rzyci Co To Za Pudełko Po Pizzy Ja Się Pytam /wstaw dowolne przekleństwo/? Takie sprzątanie jest wysoce nieefektywne i robi ferment w związku. Wychodzę z założenia, że związki ogólnie są po to, byśmy wzrastali i stawali się lepsi. Ale to też musi wynikać z naszego chcenia, a nie despotycznej (w naszym odczuciu) władzy Nieskończenie Jojczacego. Warto o tym w relacji pogadać i nie bagatelizować problemu. Znam za dużo expar, które rozstały się z powodu tego przysłowiowego niewyrzuconego worka na śmieci.

Od czego zacząć?

Ustaliliśmy już swoją motywację (dodam, że można ją zmienić, jeśli okaże się, że nie działa), pora przestać teoretyzować i zabrać się do roboty. Próbowałam już rewolucyjnych zrywów=chata na błysk i spróbuj to utrzymać. Nie działa, bo jak wiemy w systematyczności siła. Jak dotąd miło mi się sprawdził tryb zadań tygodniowych. Każdego tygodnia dokładana jest JEDNA domowa aktywność, którą chciałam zaprosić do rutyny. Taki trochę domek z kart. Problem pojawił się wtedy, gdy zamierzałam zredukować ilość ciuchów na wierzchu do minimum (też mieliście najlepszą szafę na ciuchy „Jeszcze Da Się Założyć” na nominowanym do tego zadania krześle?) . Wtedy zrozumiałam, że potrzebne są rozwiązania systemowe, czyli miejsce na wszystko i wszystko na swoim miejscu. Była to zasada przywoływana bardzo często w opisywanej przeze mnie książce Montessori w twoim domu. Wprowadzenie tego prostego zdania jest jednak procesem żmudnym i długotrwałym. Dbam o to, by nie poświęcać mu w ciągu dnia więcej niż godzinę. Dlaczego? Ponieważ tylko systematycznością zadbam o to, by mój mózg wiedział, że ta kwestia jest dla mnie ważna. Poza tym czasem rozkminiania rozwiązań, ważna jest też obserwacja, która momentalnie uczula na takie „drobnostki” jak drobinki rozniesionego kociego żwirku, puste opakowania, czy kubki po piciu w najdziwniejszych miejscach świata. Zaczęłam też żegnać się z niektórymi rzeczami, których zwyczajnie nie używałam. Czy moje mieszkanie stało się już ostoją komfortowego minimalizmu? A gdzie tam! Proces trwa, czuję, że zmierza w dobrym kierunku.

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

W odpowiedzi na “Na co komu porządki?”

Ojojoj, pozdrawia bałaganiara! U mnie sprawdza się a) oglądanie na youtube filmów typu „Clean with me” – na nich tym laskom tak szybko i łatwo to idzie, że aż sama mam ochotę przelecieć mieszkanie ze ścierą i b) ogarnianie codziennie jednego pokoju – dobre, jeżeli nie masz czasu i pary na cały dom (na przykład u nogi wisi dzidziuś) 🙂

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s