Kategorie
Filmoteka

„Żarty” Ricky’ego Gervaisa – w krainie czarnego humoru

Nie będę ukrywać – nie jestem dobra w żarty. Jeszcze 10 lat temu nałogowo oglądałam wszystkie możliwe powtórki kabaretonów jakie serwowała (i chyba nadal serwuje) telewizja. Chiński chwyt marketingowy czy bogu, który miał walić do sznura – to były gagi, które prawdziwie mnie bawiły. Bardziej wysublimowany humor piosenek kabaretowych trafiał już do mnie nieco rzadziej, choć też były momenty fascynacji tym tematem. Z czasem odkryłam, że moje ulubione komedie oglądane jeszcze w dzieciństwie, teraz są trochę żenujące i załapują się spokojnie na łatkę guilty pleasure (przyjemność z poczuciem winy i zażenowania). Do tego worka trafiły wszystkie Nagie bronie, Faceci w rajtuzach czy cała rzesza komedii romantycznych. Odkryłam, że obecnie bardzo trudno znaleźć mi coś co będzie mnie po prostu bawić. Albo rzeczy są za głupie, albo są dramatami udającymi komedie (casus Jojo Rabbit czy Strażników Galaktyki 2). W pewnym momencie nawet pogodziłam się z tym, że tak już będzie i co najwyżej kolejna opowieść o Thorze mnie rozbawi. Tymczasem natrafiłam na coś takiego…

Obecność tego pana na Złotych Globach każdorazowo podbijała tej imprezie oglądalność.

… i dowiedziałam się, że to ponoć jest śmieszne. Ów przemowa otwierające Złote Globy 2020 kompletnie mnie jednak nie rozbawiła. Byłam oburzona i przejęta. Jak to możliwe, że na takiej szacownej gali, tyle przekleństw i obrażania gości?! Z jednej strony komik zaczął od umycia rąk: „to są tylko żarty, nie obrażajcie się”. A jednak, nie powiedział nic, co nie byłoby prawdą. Jego wystąpienie było szczere do bólu, lekko tylko posypane „żarcikami” pokroju porównania jednego z aktorów do Baby Yody. Gervais był trochę takim chłopcem biegającym za nagim królem, który dosadnie komentował m.in. stan królewskiego wyposażenia. Wielu obserwatorów zwróciło uwagę na fakt, że taka jest sceniczna marka Gervaisa oraz, że porównując to z jego dotychczasową „twórczością”, to wcale nie było tak ostre. Jak wspomniałam – mnie to nie bawiło, a jednak zaintrygowało na tyle, by zobaczyć cos więcej. Czy to poza, czy pan rzeczywiście chce coś powiedzieć i o co chodzi z tym całym czarnym humorem? Szczęśliwie Netflix zaoferował mi kilka pozycji z którymi skwapliwie się zapoznałam.

FILM
Ładnie wygląda ten plakacik.
Jak do romantycznej komedyjki.

Na początku padło na film z 2009 roku. Było sobie kłamstwo (czy raczej w dosłownym tłumaczeniu Wynalezienie kłamstwa) to historia przedstawiająca alternatywną rzeczywistość w której wszyscy mówią prawdę. Dla ubarwienia tej sytuacji, nie bawią się również w przemilczanie niewygodnej prawdy. Co więcej są również szczerzy wobec siebie. Młoda dziewczyna wprost stwierdzi, że poszukuje najlepszego dawcy genów dla swoich dzieci, popularny playboy otwarcie informuje wszystkich dookoła jak nimi gardzi i czuje się zdecydowanie lepszy od nich. I w tym świecie główny bohater (grany oczywiście przez reżysera i scenarzystę Gervaisa) wymyśla kłamstwo. Co jest dla niego sporym zaskoczeniem to fakt, że cokolwiek by nie powiedział to wszyscy mu wierzą. Śmiechom i gagom nie było końca, aż w połowie filmu umarła jego matka… Zabawny koncept stał się nagle przyczynkiem do poważnych rozważań o istocie religii, sensu życia i motywacji tworzenia związków. Super! Bardzo niezobowiązująca rozrywka…

STAND-UP
Również bardzo ciekawy plakat, który totalnie nie przystaje do treści. No ale jak wiemy, w chwycie marketingowym najważniejsze jest to, że działa…

Stand-up to forma komediowa nieco mniej popularna w Polsce, a niezwykle popularna w Ameryce. Netflix ma całą galerię występów tego typu w swojej bibliotece w tym najnowszy z 2017 zatytułowany Humanity. Po ośmioletniej przerwie Gervais wychodzi znów na scenę i opowiada… o ludziach. Core jego występu to głównie relacjonowanie przepychanek na Twitterze, obśmiewanie ludzi, którzy poczuli się dotknięci lub obrażeni przez jego żarty. Komik bardzo dosadnie odsłania hipokryzję, czy mówiąc bardziej wprost głupotę swoich krytyków, skrupulatnie i rzeczowo tłumacząc swoją motywację w doborze tematów i sposobie ich prezentacji… Sarkazm i ironia (w tym autoironia) ściekały ze sceny, było w tym jednak na tyle autentyczności, że utwierdziłam się w przekonaniu, że to jednak nie poza. On po prostu wychodzi i mówi co myśli, a ludzie się cieszą (tak, cieszą się z tego, że mówi im jak są głupi) i mu płacą za to. Byłam zszokowana.

SERIAL
Najuczciwiej. Smutny facet i jego pies.

Na „dobitkę” zaserwowałam sobie serial After life. Świeżynka z zeszłego roku, opowiada o mężczyźnie, który stracił sens życia po tym jak jego żona umarła na raka. Cieszyłam się, bo przynajmniej nikt nie udawał, że to serial komediowy. Było poważnie, cynizm był tylko dodatkiem. Co więcej – główny bohater nie jest jak Dr House, który zasadniczo był niemiły dla każdego. Wręcz przeciwnie – serial szuka odpowiedzi na to dlaczego warto NIE być cynicznym, po co żyć i po co być miłym dla kogokolwiek, kiedy wszystko pozornie straciło sens. Bardzo fajna produkcja, stosunkowo niedługa, bo zamykająca się w 6 odcinkach. Polecam najbardziej z tego wszystkiego, choć mam wrażenie, że bez filmu i stand-upu nie czułabym się tak przyjemnie ukojona poważną formułą, która w żaden sposób nie była dośmieszniana.

KOŁO

Kiedy już nasiąkłam co nieco przemyśleniami pana komika i jego czarnym humorem, wróciłam do relacji ze Złotych Globów. I w sumie nie dziwię się, że nie zbulwersowała ona tych, którzy znali jego twórczość. Cyniczny, gorzki, stawiający pod pręgierzem ludzką głupotę i hipokryzję. Mnie to nie bawi. Przeraża mnie celność jego obserwacji i choć totalnie nie jest mi do śmiechu, to jestem zafascynowana tą nieznaną mi wcześniej przestrzenią… komediową(?). Niemniej jednak chyba będę musiała odchamić się w najbliższych dniach jakimiś śmiesznymi kotami, bo czuję jak przez takie wycieczki kulturalne robię się zbyt zgorzkniała.

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

2 odpowiedzi na “„Żarty” Ricky’ego Gervaisa – w krainie czarnego humoru”

Zepsuły się obrazki we wpisie.
A co do pana Gervais – szanuję za to, jak w tym filmiku obśmiewa hollywoodzką „dajwersiti”, bo robi to bardzo celnie i pokazuje, ile jest warta. Uważam, że w dobie wszechobecnej poprawności politycznej i (pardon le mot) sraczki, żeby nikogo nie obrazić, potrzebni są ludzie, którzy się nie boją mówić „Hej, ale to nie działa!”, „Wasze zainteresowanie problemami świata to tylko puste słowa!” Szkoda, że polskie napisy nie do końca oddają sens i ton jego wypowiedzi.

Polubione przez 1 osoba

Naprawione! 🙂 A propos tej sraczki by nikogo nie obrazić – mam wrażenie, że dlatego właśnie Szwedzi tak bardzo kochają Gretę. Bo (cokolwiek nie myśleć o jej zapleczu, poglądach i sposobach rozwiązania problemów o których mówi) to jest to szwedka, która wbrew narodowej tradycji publicznie krzyczy, że jest wkurzona. A wracając do Gervaisa i tak mam mieszane uczucia. „To tylko żarty”, a potem rzygnięcie wszystkim jak leci.

Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s