Kategorie
Kuchnia

Nie tylko ogry mają warstwy

Jarmuż jako jedna z najpaskudniejszych rzeczy na świecie, był tylko opcją, ale zdecydowałam się nań, bo jak dotąd wszystko co wyszło spod ręki Marty Dymek było smakowite. I o dziwo… W zupie jarmuż się sprawdził! (Jedyne zdjęcie, które jako tako dobrze wygląda w tym wpisie oczywiście nie jest moje, a pochodzi z portalu pixabay.com)

W związku z trwającą ogólnopolską kwarantanną wielu internetowych twórców proponuje przeróżne treści powiązane z tematem. Również na moim ulubionym kulinarnym blogu – jadlonomia.com – pojawiły się nie tylko nowe przepisy, ale też artykuły napisane przez zaproszonych specjalistów. O jedzeniu żeby było zdrowo i żeby nie przytyć nie mogę się wypowiadać. Stres robi ze mnie prawdziwego Ciasteczkowego Potwora i z trudem walczę o zredukowanie cukru w moim życiu. Na obiad też średnio jeść ciastka (próbowałam i nie czułam się potem najlepiej…). Dlatego też postanowiłam wypróbować kolejny przepis: zupy nomen omen na kwartannę.

W przepisie była tylko marchew, ale w domu znalazłam więcej warzyw, więc stwierdziłam „a co się będę ograniczać”.

Nigdy nie byłam dobra w zupy. Zawsze były jakieś takie pozbawione smaku i głębi. Próbuję jednak przełamać złą passę i co jakiś czas uruchamiam wielki zupowy gar. Zaspoileruje i powiem, że ta też mi za dobrze nie wyszła =.= Sądzę, że kluczowym błędem było wsypanie dwóch szklanek zielonej soczewicy, którą miałam ugotowaną wcześniej. Nadała ona takiego ziemisto-mdłego posmaku. Podejrzewam, że dzisiejszy wytwór byłby jednak zdecydowanie mniej zjadliwy (jeśli w ogóle), gdyby nie ścisłe dostosowanie się do przepisu. Bo to jest moi mili zupa warstwowa – smażymy warzywka, potem przyprawy, potem strączki i bulion. A oddzielnie aromatyzowana czosnkiem oliwa, dwie puszeczki pomidorów i potem redukowanie, jako przygotowanie drugiej warstwy smaku. Przyznam szczerze, że trochę smutno mi było wlewać te pomidory do woniącej niezbyt fajnie zupy. Ale stała się magia i nieoczekiwanie ten specyficzny sposób czynienia pomidorówki się sprawdził.

Najbardziej obawiałam się tego cholernego jarmużu, którego niby nie trzeba dodawać, a jednak byłam ciekawa. Finalnie właściwie nie czułam jego smaku, a tylko fajną konsystencję dotkniętego ledwie chwilę wrzątkiem zielstwa. Wciepalimy do tego ryż i wyszedł zaskakująco sycący obiad. Dziś. Jutro. Pojutrze pewnie też. Duży gar to jednak zasadniczy plus całej potrawy – głowę mam całą w papierach i literkach, więc ciężko o jakąś znaczącą kreatywność w kuchni.

Ta foteczka na prawdę wyglądałaby lepiej, gdyby nie to całe parowanie. Co przeczyściłam obiektyw, to mi znów zamgliło obraz… umówmy się, że to taki filtr ok? 😉

PLUSY

  • duży gar
  • syci
  • zdrowo
  • można jeść jarmuż i seler naciowy i tego nie zauważyć!

MINUSY

  • no ta soczewica to był jednak zły pomysł… na szczęście pomidory przyszły na ratunek
  • dużo zmywania = mąż marudzi*




    *) tylko oczami, ale zawsze!

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s