Kategorie
Biblioteka Pokój zwierzeń

Indeks słów zakazanych cz. I

W naszym domu wczoraj padło słowo na „G”. Rewolucja w myśleniu pedagogicznym trwa sobie w najlepsze kilkadziesiąt lat, człowiek świadomy, zaangażowany w wychowanie przyszłego pokolenia, a tu taka wpadka! Słowo na „G” podobnie jak kilka innych słów znajduje się w indeksie słów zakazanych, słów pozornie niewinnych, które w mojej opinii mogą (choć oczywiście nie muszą, bo od wieków używane są w stosunku do dzieci i dorosłych) poczynić wielkie krzywdy. Chodzi o Gnojka? Gówniarza? A no nie. Chodzi o bycie grzecznym.

Ale z ciebie grzeczne dziecko!

Krótka charakterystyka grzecznego dziecka: spokojne, ciche, uśmiechnięte, posłuszne, karne (czyli nie dość, że wykonuje polecenia to ma olbrzymie poczucie winy, kiedy zrobi coś nie tak). Grzeczne, oznacza również, że gdzieś w powietrzu wisi niegrzeczne. To dziecko, którego nie chcemy mieć w domu. Brzydkie, głośne, marudne, irytujące, włażące dorosłym na głowę, płaczliwe, strachliwe, psujące wszystko, mówiące „nie” „daj” i „moje”. To dziecko chciwie zagarniające swoje zabawki, wściekłe gdy ma się z kimś podzielić. Chcesz dobrze, chcesz powiedzieć szybko dziecku jakie zachowania są ok, a jakie nie. To prosty komunikat: bądź grzecznym chłopcem i pomóż mamusi. Bądź grzeczną dziewczynką i przeproś tatę. I chociaż stosowały to pokolenia, a wszyscy wyrośliśmy na ludzi (no przecież!) to w moim odczuciu, wyrośliśmy mimo wszystko a nie dzięki temu.

Obrazek autorstwa szarosen – autorki zaangażowanej społecznie. Możecie ją znaleźć na facebookowych fanpagach Szarosen ART oraz „Asperger rysowany”. Łapajcie też linka do szarosenowego patronite.

Niegrzeczne fazy rozwoju

Moja już dorosła siostra straszliwie denerwowała mnie kiedyś. Zgryźliwie zauważałam, że jej pierwsze słowa to wymienione wyżej „nie”, „daj” i „moje”, które były przez nią nagminnie używane w okolicy drugiego roku życia. Szkoda, że nigdzie nie jesteśmy uczeni o tym, że to normalne. Młody człowiek poznaje wtedy, że nie jest jednością z matką, uczy się metodą prób i błędów samodzielności i własnych granic. Jaka to musi być radość, wiedzieć, że czegoś się nie chce! Jaka to musi być radość czuć, że coś jest moje. Z drugiej strony organizm informuje nas o niezaspokojonych potrzebach: tych oczywistych jak głód czy pragnienie, ale też potrzebach mniej oczywistych, jak na przykład potrzeba spokoju i odpoczynku gdy w koło za dużo się dzieje. I te dzieci nie wiedzą jak sobie pomóc, nie potrafią reagować, muszą się dopiero nauczyć co to znaczy czuć emocje, jakie potrzeby za nimi stoją i jak je zaspokoić nie czyniąc nikomu krzywdy. Podobnie bunt nastoletni, który jest zmorą niejednego rodzica. Zachowania, które niegdyś mnie drażniły, nabierają kompletnie innego znaczenia, gdy zna się ich podłoże. Jak można powiedzieć, że dziecko jest niegrzeczne, gdy ono ekscytuje się otaczającym światem? Albo akurat jego organizm ma czas wzmożonej pracy nad układem ruchowym i siedzenie w ławce to prawdziwa katorga? Albo ma nadwrażliwy wzrok i przebywanie w sali oświetlonej ostrą jarzeniówką rozdrażnia go na tyle, że nie potrafi się skupić? Oczywiście, nie chodzi o zawieszanie wszelkich granic bo rozwój. Chodzi o stawianie ich z właściwego budulca – innego niż szafowanie stygmatami grzeczny/niegrzeczny.

Pułapki bycia grzecznym

Jestem przekonana, że każdy z nas w swoim życiu usłyszał ten przymiotnik tysiące razy. Mamy go wbudowanego jak kanapki na śniadanie. Jak połączenie szkoły z ocenami, które wydają nam się niezbędne do motywowania dziecka do nauki. Co w tym złego? Przecież to rodzaj pochwały? Jak stwierdzenie, że jest ładna pogoda. Tymczasem stempelek „grzeczny” jest nie tylko ściśle powiązany z „niegrzeczny”. Nakłada też presję odpowiedniego zachowania (jedzenia nawet gdy się nie chce, tłumienia emocji, braku asertywności i wielu wielu innych) co w głowie dziecka może połączyć się w ciąg przyczynowo-skutkowy, że jest kochane JEŚLI jest grzeczne. A Sposób Radzenia Sobie Z Życiem polegający na zasługiwaniu na miłość jest straszliwy, nie tylko w czasie nieletności. Problemy z decyzyjnością, kompulsywne objadanie się, toksyczne związki… wymieniać dalej?

Tak bardzo prawdziwe…

Self-reg i NVC w natarciu

Szczęśliwie nowoczesna pedagogika dochodzi do głosu. Właściwie to drze się, popularyzując rodzicielstwo bliskości, self-reg i NVC czyli porozumienie bez przemocy. Tu nie chodzi tylko o dzieci. Rozmawianie o emocjach i potrzebach, szukanie w otoczeniu bodźców, które w sposób nieświadomy popychają nas do irytacji i złości – moim zdaniem to wiedza konieczna do nadrobienia, żeby w dorosłym życiu (nawet takim pozbawionym dzieci) odczuć znaczącą poprawę jakości relacji.

Grzeczny pracownik,
grzeczny małżonek

Niby nic takiego. Niby jedno słowo i to przecież o pozytywnym znaczeniu! Pamiętajcie kochani, że kropla drąży skałę. Nie każde grzeczne dziecko dostanie – jak na ilustracji Szarosen – pakiet zaburzeń psychicznych. Czasem zostanie po prostu… bycie grzecznym dorosłym. Gdy w pracy ktoś nie będzie szanował jego wkładu, lub nadużywał na każdym kroku jego pomocy, no to trudno… Nie zawalczy o swoje, nie postawi granicy. Podobnie w związku, gdzie dynamika oprze się na zaspokajaniu potrzeb partnera, przy totalnym zapomnieniu o własnych. Bo jego potrzeby nigdy nie były ważne, dlaczego miałoby się to zmienić. Bo miał być grzeczny.


Dla finałowej jasności – bycie człowiekiem jest niesamowite, bo człowiek mimo wszystko ma całkiem świetne sposoby przystosowania się. Wstęp jest nieco zaczepny i mam świadomość, że jedno słowo na „g” nie złamie psychiki dziecka. Ona jest bardzo silna. Chciałam jednak zaznaczyć pewien trend i zmianę w postrzeganiu procesu kształcenia, towarzyszenia dziecku we wzroście i niezbyt oczywistych konsekwencjach używania starych i „sprawdzonych” metod. Dziecko przede wszystkim potrzebuje miłości i uwagi rodzica, więc jak ten na niego co jakiś czas warknie, albo z dumą mu się wymsknie, że taka grzeczna pociecha, to świat się nie zawali. To jak ze śmieciowym żarciem. Od czasu do czasu pizza czy burger nie zrobią ci krzywdy. Ale widzieliście Super Size Me prawda?

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s