Kategorie
pracownia

5 oczywistych rzeczy o scrapbookingu, o których nie miałam zielonego pojęcia

To się zaczęło miesiąc temu i wydawało się, że kaligrafia jest spełnieniem moich marzeń i snów. Dziergałam literki, kolejne alfabety wypełniały kolejne strony. Junk Journale, o których również wspomniałam w podlinkownym wpisie, były raczej ciekawostką, aberracją, która mogłaby mieć miejsce pod warunkiem zgromadzenia odpowiedniej liczby papierów w domu. Papierów, których jeszcze w głowie nie miałam… Jak się domyślacie, to się bardzo szybko zmieniło. Przekopuje się przez temat od dwóch tygodni, w wolnych chwilach topie się w kleju i projektuję, tnę, kleję, klnę (po cichu), tnę, kleję, tnę, kleję, aż powstaje coś o co bym się nigdy nie podejrzewała. A dzisiaj, z okazji Międzynarodowego Dnia Scrapbookingu (który był wczoraj, ale wczoraj się tyle działo, że już nie dałam rady z wpisem) chciałabym jako początkująca scraperka podzielić się kilkoma odkryciami.Oto 5 rzeczy o scrapbookingu, o których nie miałam wcześniej pojęcia!

Jeden z pierwszych filmików na podstawie którego zrobiłam swoją najpierwszejszą pracę 😀 😀 😀

1. Tajemny język scraperski

Aby zacząć warto sobie pooglądać filmiki osadzone w temacie, żeby zobaczyć co i jak. To trochę klątwa wiedzy prowadzących, bo w toku opowiadania oni wiedzieli o czym mówią, a ja już niekoniecznie… A tu proszę ładny biały teges którym prowadząca tutorial zagina i wygładza papier. Mówi też, że go biguje co oznacza układanie na dziwnej plastikowej macie z rowkami i robienie równego wgniecenia na linii, która będzie zginana. Jak się ten teges nazywa? W dziesiątym filmiku w końcu pada jego imię: to jest kość, podstawowe narzędzie scraperskie. Szukam, szukam i zajęło mi to zdecydowanie więcej czasu, niż przypuszczałam. Swoją drogą w wielu sklepach to się nazywa „narzędzie do zaginania papieru”, jakby ktoś nie wiedział, że jest to kość introligatorska… W sumie od tego mogłam zacząć. Narzędzie, a nie żaden biały teges. Trymer, to nie tylko maszynka do wyrywania włosów ludziom z nosa czy podcinania sierści, ale też nieco bezpieczniejsza wersja gilotyny. Mata regeneracyjna jest DOSKONAŁA gdy chcesz coś wycinać nożykiem, a nóż do tapet to tak na prawdę nóż introligatorski i nie służy tylko do otwierania paczek. Tajemnicza tektura na okładki nie była wermatą czy vermatą (jak mi się wydawało, gdy słuchałam nagrania) a BEERmatą lub po prostu tekturą introligatorską. Papier laminowany na okładki? No w wyszukiwarce sklepowej nie wyszedł żaden wynik. Już się poddaję i rozpaczliwie więc pisze „okładka” licząc, że może przegapiłam jakąś kategorię w gąszczu wszystkiego. I wiecie co… rzeczywiście przegapiłam, a strona przeniosła mnie wprost do papieru laminowanego i tylko do niego. A co z płótnem, tapetą i… washpapą? Co to jest washpapa?! Jakaś większa washitape (tu już wiedziałam, bo w świecie Bullet Journalingu washitape’ów jest dużo)?

2. Scaperskie sztuki walki, czyli jeszcze więcej trudnych słów

Bo to jest tak, że już wiesz, że jak albumik, to potrzebujesz kilku rzeczy. Wybierz jakikolwiek sklep. A potem zejdź na zawał patrząc na listę po lewej stronie. Z takich najbardziej orientalnych technik no to foamiran, quiling, embossing. Część by mnie dziwiła może wcześniej: magnesy i maty magnetyczne, stemple akrylowe, dziurkacze inne niż biurowe – tego już się naoglądałam i wiedziałam, po co te rzeczy. Albo takie tusze… wiecie jakie cuda ludzie robią tuszami?! Ale jak można transferować folię? Maski, że w sensie na twarz? Po co kategoria o szyciu, jak ja chce papiery? No i najbardziej podstępne… MEDIA! Zaglądam i nie ma tam wcale filmików i podcastów. Żadnej galerii zdjęć. Tylko pracownia alchemiczna do robienia trójwymiarowych cudeniek. Helpuneczki! Ja chciałam zrobić tylko mały albumik!

Johanna używa mediów. Lakierów, klei, maski i pasty strukturalnej oraz wosku. Też zrobię kiedyś taką okładkę! Jest obłędna!

3. Papier papierowi nierówny

Ja naprawdę pomijam, że jak wejdzie się na wykaz papierów do scrapbookingu to można dostać oczopląsu od wzorów, rozmiarów i gramatur. Pomijam, że papier scrapowy obejmuje tylko kolorowe papiery, a nie te przeznaczone na bazę, chociaż mi się to wydawało oczywiste i w tej kategorii szukałam z czego robić poszczególne karty. Nie znalazłam, ale wzruszyłam tylko ramionami – mam przecież blok techniczny, co może pójść nie tak? Ochoczo zabrałam się do konstrukcji i poniosłam sromotną porażkę, której zdjęcia nawet nie pokaże. Po pierwsze: zgięty czarny papier ze zwykłego bloku okazał się być w środku biały (sic!). A wiem to, bo mi się przegiął niemal na każdym zgięciu. Po drugie: gramatura. Tylko ona jest gwarantem sukcesu i tego że strony od kleju nie wygną ci się w pałąk… No to znów przetrzepuję internety, w końcu wpadłam na to, żeby zapisać się do jakiejś grupy pod jednym z twórców i się zaczęło na dobre…

4. Cale w natarciu

O istnieniu cali wie każdy, kto miał linijkę gdzie z jednej strony były normalne centymetry a z drugiej te ich wielkie cale. No i Calineczka wiadomo, nie nazywała się Centymetryczka. Ale i tak czułam się fajnie z tym, że stosujemy system metryczny, bo milimetry były zdecydowanie dokładniejsze niż najmniejsza odległość w podziałce calowej. W ogóle, nigdy się nie zastanawiałam dlaczego tam jest tak szeroko i dopiero przy okazji scrapbookingu dowiedziałam się (albo poświęciłam temu szczyptę uwagie), że cale dzieli się na 8, a nie na 10. I że normalne jest, że podajesz wymiar w ułamkach. Dziwaczne? Może nie wiecie, że wartości rytmiczne w muzyce poddają się temu samemu prawu. Cała nuta, pół nuta, ćwierćnuta, ósemka… wszystko się zgadza! Ciekawi mnie to, czy istnieje szcześćdziesięcioczwórka cala, ale chyba nie. Przez moment zastanawiałam się, czy by nie zapisywać tego ułamka wartością rytmiczną (ot taki crossover artystyczny), ale ostatecznie poddałam sprawę, no bo jak zanotować 7/8? Zajęłoby mi to aż trzy nutki! W miarę dziergania rzeczy okazuje się jednak, że cale są bardzo użyteczne i mniej frustrujące niż mierzenie wszystkiego pod milimetr. Z resztą… bigownica (czyli ta śmieszna mata do robienia bigowania) ma rowki w calach. Więc nie dajcie się zwieść, gdy producent wrzuci tam milimetry. To podstęp!

5. Scrapbooking to nie tylko albumy

I ja wiem, że dla osób siedzących w temacie, jest to absolutnie oczywiste. Ale w mojej głowie nigdy nie było połączenia między ręcznie robionymi albumami a… wymyślnymi kartkami, na które już od lat jest spory popyt. Kartki i boxy robi wielu moich znajomych i nigdy nie nazwałabym ich scraperami. I znów – to dopiero początek. Bo są też journale, gdy samemu robisz sobie okładkę i dajesz wkład do środka. Są art journale (tu nie jestem pewna, chyba nie musisz samemu robić wkładu) w których strony są trójwymiarowe i zawierają mnóstwo przedziwnych technik, których nie potrafię jeszcze nazwać. Są layouty, które, w drastycznym uproszczeniu, wiszą na ścianie jako bardzo wymyślna ramka. Są tagi (to mnie chyba najbardziej zszokowało), czyli mała forma dekoracyjna w postaci bileciku… ale tam się tyle dzieje, tyle kwiatków, kolorów, dodatków, zegarów, że NIGDY bym tego nie nazwała bilecikiem. No i jeszcze jest cała rzesza home decore, gdzie z poziomu wybrzuszonej kartki przechodzimy do konstrukcji takich jak np. zimowy domek obrośnięty mchem. Uf! Melion rzeczy! Melion dróg!

Małymi krokami można osiągnąć wiele!

To już nie jest zaskoczenie, bo doskonale o tym wiem – wykształcenie muzyka uczy pokory i szacunku do rzemiosła. Daje też podstawy do tego, by wiedzieć, że talent to rzecz drugorzędna, a doskonalenie techniki będzie dawać zadowalające efekty nawet wtedy, gdy gust i osobisty styl nie są jeszcze wyrobione. Małymi krokami można osiągnąć wiele to też hasło w małym wyzwaniu zorganizowanym przez 5 scraperek przyjaciółek (zachęcam do pozwiedzania ich kanałów i poinspirowania się: Euniki , Agnieszki, Kasi, Zuzy i Asi), które zachęciły swoją społeczność do wytężonych artystycznych zmagań. Zabawne live’y, mnóstwo pozytywnej energii, wzajemnego szacunku i życzliwości… To jest coś, czego niesamowicie potrzebujemy w dzisiejszych czasach. Więc #papierypapierypapiery, ale też fantastyczni ludzie, którzy też mają w głowie głównie celulozę. Mimo porażek i potknięć, pękającego papieru, nierówno doklejonych kart upacianych klejem, pomyłek w obliczeniach (a jest ich wiele…), mimo tego wszystkiego z uśmiechem na ustach wycinam następne elementy i robię kolejną stronę. Jest super! 🙂

Z dedykacją dla wszystkich scrapujących ludków ❤ ❤ ❤ Dziękuję, że jesteście!

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s