Kategorie
Pokój zwierzeń

Na tapczanie siedzi osoba mało zmotywowana

„Jesteś taka zdolna, a taka leniwa!” – ile razy miałam okazję to słyszeć? Miało to być zdanie, które w magiczny sposób winno podbić mnie z tapczanu i zapędzić to wytężonej pracy. Efekt był (i jest nadal dla kolejnych pokoleń) kompletnie odwrotny! Jestem zdolna, więc nie muszę się nadwerężać. To oczywiste! Oszczędność energii wpisana jest w ewolucję gatunku, dążenie do optymalizacji popychało ludzkość do wiekopomnych odkryć, a teraz nic tylko pozostaje nam z nich korzystać. W swojej pracy pedagogicznej też łapię się na tym, że z wyrzutem mówię to zdanie, które i mi było mówione. A potem pacam się w czoło, bo przecież chodzi o to, by dziecko/młodzież/dorosły człowiek chciał, żeby mu się bardziej chciało niż nie chciało. A łatwość w zdobywaniu jakiejkolwiek umiejętności czy wiedzy (nie mylić z talentem) może równie pomóc co przeszkodzić. Jestem daleka od sprzedawania wam coachowych haseł w kwiatowych ramkach. Oto kilka refleksji na temat tego gdzie szukać motywacji, kiedy jej nie mamy.

Hehe, to nie ja tylko pani z pixabay.com. Tak myślę o tej kanapie i nicnierobieniu cały dzień i myślę, że od czasu do czasu dobrze tak poleżeć i tak nicnierobić. Z łagodnością do siebie samego. Odpoczynek jest ważny.

Każdy ma jakąś dźwignię

Brzmi to jak zdanie z thrillera polityczno-mafijnego. Na każdego znajdziemy jakiegoś haka. Ale to prawda, dobrze jest znać te haki, zwłaszcza na siebie. Lepiej jednak, żeby hak pierwszego wyboru nie był związany z przekupstwem (jak posprzątam to zjem ciastko) czy karą (jak nie posprzątam to nie pójdę do kina). Jeśli w ogóle zadziała, to bardzo krótkoterminowo. Hak przez duże „H” odwołuje się do naszych wartości, tego co dla nas ważne. Sprzątanie w domu jest zajęciem nużącym (no chyba, że stanowi odpoczynek od jojczącej młodzieży, albo kompulsywnie pomaga zapomnieć o problemach w pracy/na świecie), ale nic tak nie motywuje do niego jak dobro rodziny. Gdy dbasz o wspólne dobro, dbasz o rodzinę, a rodzina jest dla ciebie ważna. Ważniejsza praca? Ok, zdecydowanie łatwiej wejść w pracę i wyjść z pracy, gdy chata jest w mniejszym niż większym chaosie. Czysta przestrzeń daje wytchnienie. Od momentu gdy to zrozumiałam, zdecydowanie mniej marudzę. Inny przykład? Motywacją do zaangażowania się w pracę w zespole powinno być przede wszystkim podkreślenie tego, że indywidualny wkład jest istotny. To nie ma być tak, że koń pociągowy Najlepsza Uczennica Z Grupy robi wszystko, a reszta się wozi. Podział obowiązków to jedno (a sprawiedliwie nie oznacza wcale po równo), ale drugie to to, żeby nawet człowiek od ciastek czuł się ważny, zauważony i doceniony. Zespół to mechanizm w którym każda śrubka ma znaczenie. A jeśli chodzi o ludzi to bardzo powinna o tym znaczeniu wiedzieć.

Każdy ma jakieś predyspozycje

Wróćmy na moment do domu. Wielokrotnie spotykałam się z podziałem obowiązków po równo. Nie ważne, czy ktoś nienawidzi ścierania kurzu, czy inny kocha zmywanie naczyń. Po równo! I potem przekrzykiwanie się czyja to kolej, a kto zrobił coś mniej dokładnie itd. Tymczasem lepiej przysiąść do tego i podzielić się biorąc pod uwagę predyspozycje, preferencje i to co człowiekowi zwyczajnie wychodzi. Po wstępnym podziale można przełknąć gorzkie resztki, na które nikt nie ma ochoty, no ale wtedy szybko wracamy do punktu pierwszego (dbanie o dom, to nie troska o porządek, ale o kondycję relacji rodzinnych). Super jest również szukać coś co lubimy w danej pracy, jakiś jej aspekt choćby najmniejszy. Niektórzy np. bardzo lubią planować. Inni, preferują nie zakładać, ale spokój odnajdują w cichej i powtarzalnej pracy. Dobrze jest w głowie znaleźć te elementy ogólnego zadania i dążyć do tego by było ich więcej. Dodatkowo bardzo pomaga skupianie uwagi na nich, a pozostały „ogon” robić przy okazji. Przyjemność z robienia rzeczy, które się lubi robić stanowi bardzo dużą nagrodę, a bardzo dużo zależy od tego, czy w ogóle zauważymy, że robimy coś przyjemnego. W krańcowym przypadku można sobie nawet łopatologicznie powiedzieć „a teraz cieszę się, bo mogę posegregować naczynia, a lubię segregowanie”. Czemu nie? Jeśli coś jest głupie, ale działa, wtedy wcale nie jest głupie 😉

Kiedy odpuścić, a kiedy jednak pocisnąć dalej

Turkusowy model zarządzania czymkolwiek (firmą, zespołem, domem, związkiem..) zakłada, że jego części składowe, ludzie biorący udział w grupie, są zmotywowani w podobny sposób, by służyć wspólnemu dobru. To nie jest takie oczywiste w grupach narzuconych i moim zdaniem, dążąc do turkusowego ideału, powinniśmy pozostawać w duchu życzliwej wolności. Jeśli nie jesteś zaangażowany, poszukaj miejsca/aktywności, która cię angażuje. Być może ta konkretna praca/funkcja nie sprawia ci radości. Dzieciom trzeba w tym pomóc (szacunkach co lubią, czego nie, w czym są dobre, a co lepiej odpuścić a nie na siłę ciągnąć), dorośli powinni co jakiś czas dokonywać takiej autorefleksji i ewentualnie modelować swoje życie zawodowe ale też prywatne. Niekiedy pozostaje nam robić rzeczy z niechęcią, ale to znów powrót do pierwszego punktu – jeśli jest to zgodne z naszymi wartościami, to zdecydowanie łatwiej się zaangażować i poszukać jasnych stron danej aktywności.

Moja motywacja wewnętrzna

Jeszcze kilka miesięcy temu właściwie nie istniała. Zdecydowałam się na ostre cięcie (trochę życie mi w tym pomogło) i powoli patrzyłam co mnie bawi, a co nie, jaką pracę lubię, a jaką jednak wolałabym odpuścić. Motywacja wewnętrzna powolutku zaczęła na tym przeoranym zagonie wzrastać. Już nie MUSZĘ robić rzeczy, tylko MOGĘ. Te, których nie lubiłam (jak chociażby sprzątanie) robię ponieważ CHCĘ je robić (patrz punkt pierwszy). Co ważniejsze, okazało się, że nie muszę pracować ciężko, bo tak trzeba, ale dlatego, że mnie to bawi, że to lubię robić, że zaangażowanie w pracę daje mi niesamowitą satysfakcję. Domowe obowiązki przestały być w sumie obowiązkami, tematem tabu, wielkim ciężarem. Po prostu się je robi, jak mycie zębów. Im mniejszą wagę do nich przykładam, im mniej rozczulam się nad sobą ile to czasu muszę na nie tracić, tym łatwiej je się po prostu robi, niejako przy okazji… Komfort życia się zwiększył, frustracja zmniejszyła – polecam szczerze 🙂 Potem spokojnie można się położyć na kanapie i pożałować biednego bohatera wiersza Brzechwy, że nikt nie pokazał mu tego fikołka w głowie, jaki powoduje, że chce się robić coś więcej.

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

W odpowiedzi na “Na tapczanie siedzi osoba mało zmotywowana”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s