Kategorie
Filmoteka

She-Ra, czyli jak zrobić dobrą bajkę o księżniczkach w XXI w.

W 1985 roku He-Man (oglądało się!) sprawdzał się zacnie, więc twórcy uznali, że fajnie będzie też wcisnąć zabawki robione do serialu dziewczynkom. Tak powstała She-Ra i Księżniczki Mocy. Ten sam motyw główny (czyli jest miecz, który przemienia), zero-jedynkowy konflikt będący tylko tłem do wielu jednowymiarowych postaci, które możesz kupić w swoim sklepie. Za dzieciaka oglądałam tego tony: Czarodziejka z Księżyca, Winx, Witch, teraz tą samą droga podążają Miraculous w którym obok Biedronki i Czarnego Kota nagle zaroiło się od kolejnych superbohaterów. Strywializowane do granic możliwości historie z przeseksualizowanymi postaciami. Ale nie lękajcie się… jest She-Ra 7+ od Netflixa. I jest to absolutnie przegenialna produkcja.

❤ Bodypositivity ❤

Frosta (ta na środku) to idealna postać do identyfikowania się dla młodszego rodzeństwa, które bardzo bardzo bardzo chce się bawić ze starszym. No i popatrzcie na nie… czyż nie są piękne?

Po pierwsze – modele postaci. To nie są już z jednej kalki lalki Barbie w obcisłych wdziankach podkreślajacych nienaturalne nogi i talię plus dziwna bardzo głowa. To nie są ani gorące hostessy z umysłami dzieci, ani też dzieci zamieniające się w gorące hostessy. Jest przegląd kobiecych figur, a także (co zaskakujące) grupa jest wymieszana wiekowo! – jedna z księżniczek ma 10 lat, ewidentnie są również dwudziestolatki! Dla osób nieobeznanych z „dziełami” serwowanymi dziewczynkom (którymi również się karmiłam) jest to kompletne novum. Również stroje są zróżnicowane, a moja twarz miała totalny zaciesz za każdym razem, gdy widziałam She-Rę w spodenkach (oryginalnej widać było po prostu majtki, bo spódniczka z oczywistych względów była bardzo kusa). Uwielbiam patrzeć na postaci niskie i wysokie, kościste i mięciusie… to TAKIE WSPANIAŁE!

Ludzie są różni i to jest ok!

Girls Gang

I jeszcze więcej obrazków… Catra i Glimmer. W oryginale po prostu ta zła i ta dobra. W serialu obu postaciom jest do siebie zaskakująco blisko. No i te projekty postaci. Z daleka zobaczysz, która jest która i nie potrzebujesz do tego makijażu i widoku na kolor wdzianka.
Powyżej Scorpia – kobieta, która zamiast rąk ma szczypce. W oryginale po prostu przeciwnik. W nowej wersji… postać praworządna dobra, lojalna do bólu, delikatna i czuła, której los tak się ułożył, że pracuje dla Hordy.
Poniżej Bow – jedyny facet w ekipie. W dodatku łucznik (zero mocy :P). Owszem, serial również będzie się śmiał z tego odsłoniętego brzucha.

Druga rzecz rzucająca się na oczy to ilość kobiet w tym serialu. W pierwszym sezonie złapałam się na myśli, że to jest strasznie słabe… Mamy królestwo dobra i imperium zła (wiadomo). I jest tam zastraszająco mało facetów. Z główną bohaterką szlaja się jeden chłopak, wszystko reszta to laski! Królowa wdowa ma generałową i żołnierki, szefową magów jest czarodziejka, dziwacznym starcem jest staruszka, programy komputerowe mają postać i głos kobiety… No jest koń, ale powiedzmy, że tęczowego rumaka jednorożca ze skrzydłami nie liczę. Potem pojawia się bezużyteczny pirat, jego jedyną funkcją jest… podkochiwanie się w jednej z księżniczek. Po stronie Hordy (złoli) nie jest lepiej – ot mamy lidera Hordaka, dwóch kadetów i wsio. Moje równościowe serduszko trochę zaskrzeczało, że to nie fair. A potem złapała mnie refleksja, że NIGDY nie przeszkadzałaby mi odwrotna sytuacja (król z wojskiem, główny bohater z mieczem, przyjacielem magiem i… trochę bezużyteczną łuczniczką, która dużo mówi o przyjaźni i godzeniu się… zła królowa i całe jej męskie legiony… Nikomu by to nie przeszkadzało!). Uznajmy więc ten serial za terapię wstrząsową 😉

Postaci 3D

Relację tej dwójki? UWIELBIAM ❤ ❤ ❤

I nie mam tu na myśli kwestii graficznych. Bohaterowie serialu to pełnokrwiste postaci. Wszystkie. Odcienie szarości są tym szarsze im dalej w las – dobra księżniczka nagle zaczyna nadużywać mocy? Zły z Hordy tęskni za akceptacją i poczuciem przynależności? Główny konflikt odbywa się na linii Adory i Catry, które wychowały się w szeregach Hordy i od zawsze były przyjaciółkami. Nagle Adora znajduje miecz i zmienia front, ma nowych przyjaciół (których wcześniej wyrzynała nienawidziła) i zapomina trochę o starych (których teraz będzie wyrzynać nienawidzić). To nie zżynka z VII epizodu Gwiezdnych Wojen, to oryginalna fabuła z 1985 roku (no może bez tej przyjaźni). Nowa wersja przyjemnie pokazuje konsekwencje decyzji Adory, co rusz wypominając głównej bohaterce, że fajnie fajnie, ale już raz porzuciłaś ludzi, którzy tobie ufali. Wracając do osi konfliktu: dziewczynki wychowywane były przez toksyczną kobietę pragnącą posiąść jak największą moc (standard) ale też roztaczającą troskę nad jedną z nich, przy jednoczesnym gnębieniu drugiej (to już zaskakujące jak na 7+). Psychologiczne spustoszenie jakie może wywołać takie działanie, jest mi znane doskonale. Z tym większym zachwytem obserwowałam realizm emocji, tektoniki uczuć, prawdziwość konsekwencji przez lata nakładanych wypaczeń w relacji tej trójki… Nie muszę mówić, że w wersji z 85 roku to była po prostu dobra wojowniczka vs. złe wiedźmy o określonych mocach? Ech… A tu taki majstersztyk!

Nienachalne lekcje pomiędzy banałami

Ok, nadrabiałam dwa sezony w ostatnich dniach i rzeczywiście tyle co ja się nasłuchałam o przyjaźni i ratowaniu przyjaciół i przyjaciele och i ach, to przestałam liczyć. Ale mimo tej łopaty w twarz (po przyjacielsku), She-Ra ma mnóstwo morałów i lekcji o życiu i relacjach, utkanych pomiędzy Wielkie Zdania O Sile Prawdziwej Przyjaźni Pokonamy Zło Bo Się Kumplujemy. Więc nie przez słowa, ale przez przykład, możemy zobaczyć i uczyć się dokąd prowadzi chorobliwa ambicja (i też z czego wynika!), możemy zobaczyć, że zaufania nie odbudujesz rzuconym na odczepne przepraszam, a zdrowa relacja nie działa w jedną stronę i ważne jest stawianie granic nawet najbliższym (!). Każda z postaci ma swoją przeszłość, swoje powody, motywację. I to nie usprawiedliwia ich dobrych/złych czynów, ale zawsze daje spektrum, daje zrozumienie i przestrogę. W ostatecznym rozrachunku, jeśli nie dbasz o bliskich zostajesz sam w swoim rozgoryczeniu i to jest największa kara. Na zakończenie tak rzucę lekko w dwóch zdaniach: w serialu są postaci heteroseksualne, homoseksualne i nawet niebinarne, a nikt nie robi z tego wielkiej rzeczy. Kompletnie nie jest to osią opowieści, po prostu ludzie są różni, prawda?

Idź oglądać!

Początek jest ciutę męczący i landrynkowy. Im dalej w las, tym więcej smakowitych kąsków emocjonalnej dramy, sporo też metakomentarzy do samej formy (Mermista pod tym względem jest wspaniała!), a ostatni sezon przoduje w obu tych kwestiach. I to też ważna i piękna informacja – serial ma zamkniętą formę i nie przerodzi się w wielkiego napompowanego tasiemca. Ach… i wszystko się ze sobą logicznie łączy (brawa dla showrunnerki!). Także ten…

Na honor Posępnego Czerepu!

Autor: Alicja

Mój typ osobowości to Działacz czyli ENFP (ekstrawertyk, intuicyjny, uczuciowy, obserwujący). Tak długo nie wiedziałam o czym pisać, że będę pisać o wszystkim :) Z zawodu muzyczka i nauczycielka (ach te feminatywy!), w domu amatorka kulinariów i czytatorka miliona poradników. Uwielbiam grzebać sobie i innym w głowach, dla relaksu konsumuję popkulturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s